















Wszystkich zainteresowanych zapraszam do przeglądania mojego serwisu. Chętnie podzielę się moimi doświadczeniami hodowlanymi oraz w uprawianiu sportu zaprzęgowego.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich maszerów oraz miłośników psów zaprzęgowych !!!.
Dla wszystkich którzy trenują w lasach w Woszczycach zamieszczam mapkę którą sporządziłem biegając w lecie po tamtych ścieżkach i rejestrując ślady GPSem.
Tabelka do obliczania długości tras
W lipcowe 35 stopniowe upały psy leżą w zagrodach a nas już ponosi do treningów - na razie biegamy i jeździmy na rowerach budując własną formę oraz szukając nowych tras treningowych w okolicznych lasach.
To były dla mnie zawody o których przez długi czas chciałem zapomnieć, ale z uwagi na kronikarski porządek na mojej stronie nie mogę ich pominąć (chociaż robię ten wpis dopiero w miesiącu lipcu). Zawody te do momentu startu w drugim dniu były dla mnie całkiem udane. Jednak start drugiego dnia zupełnie mi się nie udał. Organizator ustawił tak starty drugiego dnia że byłem zmuszony wyprzedzać na trasie chyba 6 zaprzęgów (w tym kilka z klasy B2). Kilometr przed metą kiedy wpadłem na jadące jeden za drugim dwa zaprzęgi z klasy B2 nie potrafiłem zmusić moich psów do dalszego biegu po ich wyprzedzeniu, i tak praktycznie przestałem w miejscu minutę może dwie i było już "po zawodach". Na pocieszenie na zajmowane przeze mnie po pierwszym dniu drugie miejsce wskoczył kolega z klubu Krzysiek, ja wylądowałem dopiero na czwartej pozycji.
Zakończyła się najważniejsza impreza w sezonie. Zawody miały rekordową obsadę co najwyraźniej zaskoczyło i przerosło organizacyjnie Niemców. Takiej ilości psów przypadających na jeden metr kwadratowy jeszcze nigdzie i nigdy nie było - mam na myśłi oczywiście stakeout.
Co do przygotowania samych tras to nie można mieć zastrzeżeń, chociaż nie wiem czy trasa która przez pierwsze 5 km biegnie cały czas w dół a następne przez 5 km cały czas w górę jest najlepszym pomysłem na imprezę tej rangi - coś z tą niemiecką perfekcją było chyba nie tak.
Już po raz czwarty startowałem w Lubieszowie ale pierwszy raz na saniach. Brawo dla organizatorów za wiarę w śnieg i zdolność przewidywania pogody lepszą od górali.
Zawody te były dla mnie pierwszym "przetarciem" w sezonie saniowym. Ze startu i z przygód na trasie nie jestem zbyt zadowolony - natomiast z wyniku tak.
Udało mi się w czwartym starcie w Lubieszowie czwarty raz wygrać w swojej klasie - jest to chyba szczęśliwe miejsce dla mnie.
Brawa także dla Ani za udany debiut !
Teraz czas ruszać na dalsze wyjazdy niż 50 km od domu.
W sezonie jesienno-wózkowym startowałem dwa razy.
W zawodach Silesiana 2009 w klasie C1 zająłem piąte miejsce
W mistrzostwach Polski w Kcyni w klasie B1 byłem trzeci.
Był to dla mnie okres przejściowy z powodu braku pełnowartościowego szóstego psa oraz z powodu późniejszego niż zwykle rozpoczęcia treningów.
Mam nadzieję że w sezonie zimowo-saniowym będzie znacznie lepiej.
W tym sezonie przesiadam się z Extrapoli na Danlery (Hornet XC) - już nie mogę się doczekać do pierwszych startów na śniegu.

Z wszystkich szczeniaków zostały już tylko dwa - oczywiście bez wątpienia te najlepsze. Te dwa będą stanowić o sile mojego zaprzęgu za rok oraz w dalszej przyszłości. Póki co czas spędzają na głównie na zabawie.
Tradycyjnie już w październikowy weekend udaliśmy się w odwiedziny do naszych dobrych znajomych z "Jurajskich Biskupic". Tym razem dołączył do nas Darek z "Śląskiego Radzionkowa". Wspólny trening i wieczorem zasłużony grill - to główne atrakcje soboty. W niedzielny poranek kolejny trening, później byliśmy świadkami pięknej imprezy konnej pod ruinami Olsztyńskiego zamku.
Kolejny sezon przed nami (przede mną i moimi psami), a w związku z tym, kolejne nadzieje na lepsze wyniki.
Skład mojej kadry to: Echiko (3 lata), Kabloonak (5 lat), Kaila (5 lat), Kawik (2 lata), Axel (4 lata), Amik (1,5 roku) i za niedługo Bajana (1 rok).
Wszystkie te psy pochodzą z mojej chodowli i są potomkami Chinook (dzieci i wnuki).